Azja Wietnam

Jak bezpośrednio dojechać z Hanoi na Cat Ba

Zatoka Ha Long to obowiązkowy punkt na mapie każdego turysty przybywającego do Wietnamu. Powód? Tysiące małych porośniętych gęsto roślinnością wysp, lazurowa woda i piaszczyste plaże. Podobno.

Podjęłam kolejną ważną decyzję w moim życiu. Rezygnuję z wodnistej cieczy serwowanej na śniadanie w hostelu w Hanoi na rzecz wrzątku. Rozpuszczam w nim posklejane pozostałości chińskiej podróby Nescafe trzymane dotychczas w plastikowej reklamówce. Tym sposobem piję z samego rana nie wodnistą ciecz w kolorze ropy naftowej doprawioną solidnie mlekiem skondensowanym, a klasyczną gorzką, ale swojską zawierającą kofeinę substancję zwaną kawą rozpuszczalną. Zawsze coś.

Po tradycyjnym hostelowym śniadaniu (3 grzanki, łyżka dżemu, jajko sadzone, małe masło) wliczonym w cenę niedrogiej rezerwacji, niewyspani i nienajedzeni idziemy na autobus, który dowiezie nas dzisiaj z Hanoi do Cat Ba.

Jak bezpośrednio dojechać z Hanoi na Cat Ba

Mieliśmy ruszyć o 8, ale jest już 8.20 i nikomu specjalnie nie spieszy się do wyjazdu. Ostatni pasażerowie docierają jakieś 15 minut później. Dopiero wtedy kierowca leniwie odpala silnik, a zapełniony w jednej trzeciej autobus rusza w stronę długo wyczekiwanych plaż, palm i kokosów.

Nie ma zbyt wielu pasażerów, więc można spokojnie rozsiąść się wygodnie na dwóch siedzeniach i wyprostować swoje krótkie nogi. Żeby tego było mało w autobusie jest gniazdko USB i całkiem sprawnie działające WiFi. Era komunikacyjnego postępu wchodzi w Wietnamie w decydującą fazę!

Po jakichś 2.5 h dojeżdżamy do przystani, gdzie przesiądziemy się na lekko zardzewiały prom. To tym demonem prędkości (żart), katamaranem dla ubogich dopłyniemy na wyspę.

Obwieszeni bagażami ładujemy się na najwyższe piętro statku i z tej perspektywy podziwiamy całkiem ładne widoki na zatopione w mętnej wodzie pagórki, rybackie łodzie i grupę rozwydrzonych amerykańskich turystów z wcale nie lekką nadwagą. Po 20 minutach Amerykanie z niewyjaśnionych do końca przyczyn w czasie selfie sesji zaczynają wspólnie śpiewać “Don’t speak” i właśnie przy takich sentymentalnych dźwiękach hitów z lat 90. docieramy na Cat Ba.

Zaliczamy ostatnia przesiadkę w mniejszy autobus i ruszamy do miasteczka, w którym za 12 zł od osoby zarezerwowaliśmy pokój w hotelu o wdzięcznej nazwie Dolphin Hostel. (Tutaj będzie nagły zwrot akcji i niespodzianka) Nasz hotel miał być 10 minut od plaży. Z balkonem. Z lodówką. Z widokiem na ocean. Miał, bo rzeczywistość okazała się może nie zupełnie, ale jednak nieco inna.

Balkon to po prostu ostatnie piętro budynku na którym wisi pranie właścicieli. Lodówka wyładowana jest rzeczami z restauracji znajdujące się na pierwszym piętrze. Jeśli lubisz ryzyko możesz zobaczyć morze wychylając się z okna i patrząc na prawo. I jeszcze plaża. Obiecane 10 minut dzieli nas od portu, w którym od czasu do czasu cumują statki wypełnione zagranicznymi turystami.

Nie ma jednak co narzekać. Właściwie wszystkie tutejsze hotele są w jednym miejscu i mają podobny standard. Prawda jest taka, że jak się płaci w przeliczeniu 22 zł za pokój dwuosobowy (ze śniadaniem) to człowiek nie oczekuje Hiltona z basenem i kelnerem serwującym na szklanej tacy kolorowe drinki w zmrożonym kokosie. Pokój jest przestronny. Klimatyzacja działa. Prysznic z ciepłą wodą (a to rzadkość). Czysto, schludnie, a rano dostajesz słynna kanapkę z sadzonym jajkiem i ciepłą herbatę.

Szybko godzimy się więc z faktem, że internet czasami nie mówi prawdy i tylko prawdy, a na otarcie naszych turystycznych łez bierzemy ręczniki, klapki i idziemy spojrzeć z bliska na bezkresne wody Morza Południowochińskiego. W Cat Ba są trzy główne plaże. Wszystkie wyglądają mnie więcej tak samo, czyli tak. Not bad:

Plaża w miejscowości Cat Ba

Na jednej z dzikich plaż w miejscowości Cat Ba

W październiku Cat Ba nie przypomina zatłoczonego turystami popularnego, wietnamskiego kurortu. Nie tylko plaża, ale i główna ulica miasteczka świeci pustkami. Na gorącym pasku wylegujemy się tylko my, jakaś pochodząca z Włoch para, łysy facet o niezidentyfikowanej narodowości (nie odzywa się, więc ciężko stwierdzić) i grupa miejscowych nastolatków. Woda ciepła. Nie ma tłumów, ani parawanów. Podoba się.

Plaża w Cat Ba

Cat Ba w październiku nie przypomina zawalonego turystami kurortu. Nie ma tłumu. Nie ma parawanów.

Teraz z lekka dozą nieśmiałości wyznamy, że nie należymy do miłośników spędzana na plaży długich, leniwych godzin. Tak naprawdę już po 20 minutach w wodzie i 15 na ręczniku zaczynamy z nudów rozglądać się po okolicy. Szukanie muszli, budowanie zamków na piasku, albo rzucanie kamykami do wody nie bardzo pomaga. Książki też za bardzo czytać się nie da, bo za gorąco. Pakujemy więc rzeczy do worka i  wracamy do Delfina.

Zatrzymujemy się na chwile w całkowicie pustej restauracji przy porcie. Kelner jest lekko rozczarowany naszym skromnym zamówienie, ale w końcu przynosi nam dwie wietnamskie kawy z kostkami lodu (każda za 20 tys. dongów =3.14 zł)).

Wietnamska kawa w wersji na zimno.

Wietnamska kawa w wersji na zimno doprawiona pokaźną dawką skondensowanego mleka. Pycha!

Siedzimy sobie przy drewnianym stoliku, przyswajamy pyszną, chodź absurdalnie przesłodzoną dawkę kofeiny. Patrzymy na opustoszałe miasto. Klimat trochę, jak w Kątach Rybackich z październikową środę. Tylko pogoda się nie zgadza i nie ma pachnących olejem Fabiola smażalni ryb (tego akurat bardzo żałujemy!).

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

  • Bezpośredni bilet z Hanoi na Cat Ba można kupić online na internetowej stronie firmy Inter Bus Lines -> www.interbuslines.com
  • Bilet w jedną stronę kosztuje 150 tys. dongów (6.5 dolara). Bilet dostajemy na maila i nie trzeba go drukować (wystarczy pokazać wiadomość)
  • Autobus odjeżdża z Hanoi o godzinie 8. O 13 jest w Cat Ba. Powrót np. o 15. Autobus może odebrać cię bezpośrednio z hostelu. Możesz też podejść do wyznaczonego miejsca odjazdu. (Nie sugeruj się mapą googla, bo źle oznaczono przystanek)
  • Namiary na hotel Dolphin (22 zł. za pokój dwuosobowy (“tanio i solidnie”) -> booking.com
  • Jeśli masz przygotowany większy budżet i chcesz spać w hotelu położonym bezpośrednio na plaży -> www.booking.vom
  • Najlepsze jedzenie na Cat Ba tutaj-> Yammy 2  Nie ma się co zastanawiać, od razu brać: Soup with Mashrooms and Cream with seafood. 
  • Dobre Banh Mi z jajkiem i warzywami za 15 tys. dongów tutaj ->
  • Cena wietnamskiej kawy w Cat Ba: od 15 -20 tys. dongów

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply